P O L O N I A    K A N A D Y J S K A



Andrzej Wilk, pierwszy polski osadnik w Kanadzie
[ Jan Grabowski, University of Ottawa - nota biograficzna ]
[ Zdjęcia: Cezary Zych ]


Na podstawie dotychczasowych badań można by sądzić, że pierwsi przybysze z Polski dotarli do Kanady wkrótce po angielskim podboju, w 1759 r. Nieco więcej Polaków pojawiło się tam w siedemdziesiąt lat później, po upadku powstania listopadowego. [ 1 ] W zasadzie jest to zgodne z prawdą, wypada jednak wspomnieć o pierwszym - i jak dotąd zapomnianym - polskim osadniku, który osiedlił się nad brzegiem Rzeki Świętego Wawrzyńca na ponad sto lat przed przybyciem swoich rodaków. Nazwisko Andrzeja Wilka po raz pierwszy pojawia się w kanadyjskich dokumentach w 1687 r. Nowa Francja - gdyż tak wówczas nazywała się Kanada - znajdowała się w niezwykle trudnej sytuacji. Największe zagrożenie wiązało się z ciągłymi atakami wrogo nastawionych plemion irokeskich, mieszkających na północy dzisiejszego stanu Nowy Jork. Z każdym rokiem wzmagał się również nacisk angielski z terenów Nowej Anglii, Nowego Jorku i znad zatoki Hudsona. Pomimo osiemdziesięciu lat francuskiej kolonizacji, liczba białych osadników nie przekraczała dziesięciu tysięcy. W pobliżu trzech niewielkich francuskich miasteczek : Quebecu, Montrealu i Trois-Riviéres mieszkało kilkuset sprzymierzonych Indian. Niełatwe położenie wojskowe i trudna sytuacja gospodarcza postawiły pod znakiem zapytania dalsze istnienie kolonii.

W końcu lipca 1685 r., eskadra okrętów francuskich zarzuciła kotwicę na redzie portu Quebec. Na pokładach znajdowały się oddziały wojsk kolonialnych (tzw. troupes de la Marine ) dowodzonych przez Jacques-René de Brisay de Denonville, nowego gubernatora generalnego Nowej Francji. Na brygu (flute XX) Le Fourgon szalała zaraza; umarł kapitan i sześćdziesięciu żołnierzy. Osiemdziesięciu innych przez dłuższy czas walczyło ze śmiercią. Siostry zakonne, pełniące posługi w szpitalu w Quebecu, w ten sposób opisywały zaistniałą sytuację: "...Po wyokrętowaniu chorych umieszczono nie tylko w samym szpitalu, ale i w kościele, w spichrzach, komórkach i w kurnikach, jednym słowem wszędzie gdzie tylko byłyśmy w stanie znaleźć skrawek miejsca. Na dziedzińcu postawiono szereg namiotów... widziałyśmy ludzi w strasznej gorączce, z wypiekami, cierpiących okropne męki, oraz wielu chorych na szkorbut..." [ 2 ]

Nie jest wykluczone, że wśród członków niefortunnej ekspedycji Denonville'a znalazł się również pierwszy Polak. Jeżeli tak istotnie było, to los okazał się dlań łaskawszy niż dla wielu towarzyszy podróży, gdyż nazwisko Wilk nie figuruje na listach chorych przyjętych do szpitala Hotel-Dieu w Quebecu.
Przed historykiem postępującym śladami pierwszego polskiego osadnika stoi niełatwe zadanie. Nieliczne zachowane dokumenty notarialne kładą przede wszystkim nacisk na sprawy własnościowe i finansowe, rzucając mniej światła na inne sfery życia. Samo określenie narodowości Wilka nastręcza kłopotów. W dokumentach kanadyjskich figuruje on zrazu jako "André Loup" [ 3 ]. W słowniku genealogicznym Cypriana Tanguay czytamy, że "nazwisko 'Loup' poddane zostało dziwnym zmianom. Z aktu chrztu córki wynika, że nazywała się 'Loupe', jak również "Polka". Sam Wilk nie ułatwia nam tu zadania, podpisując dokumenty raz jako André Loup, a raz jako Christianus Wolf [ 4 ]. Być może dlatego quebecki badacz genealogii przypisał mu narodowość niemiecką. Tanguay pisał dalej: "rodzicami André Loup byli Jan i Anna Visque z d'Annency, w Niemczech". Przy bliższych oględzinach kontraktu małżeńskiego okazuje się jednak, że w rzeczywistości nazwisko rodowe rodziców zapisano jako "Vilque", a nie "Visque", a miejscowość "d'Annency", to po prostu 'Danzig' (Gdańsk). Błąd popełniony przez Tanguay powtórzyły wszystkie późniejsze kanadyjskie słowniki genealogiczne. Błąd drobny, ale w tym wypadku istotny.

Źródła podają nam zatem trzy wersje językowe tego samego nazwiska: polską, francuską i niemiecką. Nie jest to niczym zdumiewającym w wypadku kosmopolitycznego hanzeatyckiego miasta, które w XVII w. należało do Rzeczypospolitej, a nie - jak chciałby Tanguay - do Niemiec. Na szczęście nazwisko nie jest jedynym kryterium, pozwalającym nam na określenie narodowości Andrzeja Wilka. W kolonialnej Kanadzie każda rodzina posługiwała się przydomkiem, zazwyczaj nawiązującym do charakteru lub pozycji społecznej założyciela rodu. Przydomki takie jak Sansquartier (bezdomny) , Surprenant (zdumiewający) , Bellehumeur (pogodny), Lafortune (szczęściarz) weszły do powszechnego obiegu i pod koniec epoki kolonialnej zastąpiły nazwiska na dobre. W latach 90-tych XVIII w. rodowym przydomkiem Andrzeja Wilka stało się określenie 'Polak', a jego żona i córka znane były jako "Polki" (les Polonaises). Pozwala nam to na określenie, z dużą dozą prawdopodobieństwa, narodowości tego osadnika. Hipoteza o polskości Wilka jest o tyle bardziej wiarygodna, że - jeżeli wolno nam ufać poprzednio wspomnianemu kontraktowi małżeńskiemu - podawał się on za członka "kościoła świętego, apostolskiego i rzymskiego", podczas gdy znakomita większość gdańskich Niemców była wyznania reformowanego.

Rodzina

Andrzej Wilk urodził się ok. 1660 r. w Gdańsku [ 5 ]. Kontrakt małżeński, sporządzony w Quebecu 17 listopada 1687 r. wspomina rodziców: Jana i Annę Wilków, oboje zamieszkałych w Gdańsku. Nieco wcześniej, w danych spisu powszechnego 1681, natrafiamy na nazwisko Józefa Wilka, brata Andrzeja. Dziesięcioletni Józef pełnił wówczas obowiązki służącego w kolegium Jezuitów w mieście Quebec. Pobyt młodego Wilka w kolonii nie mógł trwać długo, gdyż spis powszechny z 1687 r. pomija go milczeniem. Czy chłopiec wrócił do Gdańska? Czy powędrował dalej, w głąb kontynentu? Niestety, źródła nie są w stanie udzielić nam odpowiedzi na te pytania. Natomiast sam fakt obecności obu braci w Kanadzie zdaje się wskazywać na powiązania ich ojca z międzynarodowym handlem futrami. W XVII w. futra stanowiły główny - i prawdę mówiąc jedyny - artykuł eksportowy młodej kolonii. Futra eksportowano pod ochroną królewskiego monopolu do portów na atlantyckim wybrzeżu Francji. Stamtąd wędrowały dalej - niejednokrotnie do magazynów hanzeatyckich kupców. Tego rodzaju handlowe powiązanie tłumaczyłoby dlaczego dwaj synowie gdańskiego kupca znaleźli się o tysiące kilometrów od domu i to w dodatku na terenie kolonii formalnie zamkniętej dla cudzoziemców.

W listopadzie 1687 r. Andrzej Wilk poślubił Marię Steims, córkę Jerzego i Marii Pérodeau. Po ślubie młoda para zamieszkała w domu rodziców panny młodej, w Quebec, przy ulicy de Meulles. Niebawem się przeprowadzili, ale zawsze przebywali w pobliżu stolicy Nowej Francji. Para doczekała się dwojga dzieci. Pierre-André Loup urodził się 2 stycznia 1689 r., a w dwa dni później został ochrzczony. Dwa tygodnie później dziecko zachorowało i zmarło 18 stycznia. Drugie dziecko pochodziło z adopcji. 15 lutego 1704 r. Wilkowie zaadoptowali trzyletnią sierotę, Marię Magdalenę Lacroix. Prokurator generalny Nowej Francji François-Madeleine-Fortuné Ruette d'Auteuil podpisał dokument, mocą którego dziecko zostało przekazane w ręce "Andrzeja Wilka zwanego Polakiem, mieszkającego w tym mieście (Quebec) oraz jego żony, Marii Steims". Małżonkowie Wilk otrzymali równocześnie kwotę 244 liwrów aby "ulżyć ich doli i ułatwić im wychowanie wyżej wspomnianej sieroty Lacroix" [ 6 ]. W zamian za to Wilkowie zobowiązali się wychować Marię Magdalenę "w miłości do Pana naszego" i "zapewnić jej odpowiednie wykształcenie i umiejętności , tak jakby była ich prawowitą córką i dziedziczką". Obietnicy tej dochowali, gdyż Maria Magdalena wychowała się w ich domu i - w 1718 r. - wyszła za mąż za Blaise'a Lepage. W 1725 r., po śmierci męża, wyszła za Michała Cureux. Z obu małżeństw doczekała się dziewięciorga dzieci, z których przeżyło pięcioro. Sam Andrzej Wilk, nie pozostawiwszy naturalnego potomstwa, zginął tragicznie w 1719 r.

Kariera

Po przyjeździe do Kanady Andrzej Wilk "zwany Polakiem" zaczął pracować jako służący. Zarobki służących były zazwyczaj niewielkie, ale przybysz z Polski zatrudnił się u gubernatora generalnego markiza Denonville, najważniejszej osoby na terenie kolonii. Ludzie pracujący w bezpośrednim otoczeniu gubernatora znajdowali się pod jego opieką i korzystali z jego wpływów. Dzięki znajomości gubernatora Andrzej Wilk, młody człowiek bez majątku i bez zaplecza rodzinnego, był w stanie ożenić się z panną z dobrej, choć niezamożnej rodziny. Podczas ceremonii ślubnych wśród świadków znaleźli się: gubernator Denonville oraz intendent Jean Bochart de Champigny wraz z żoną. Jerzy Steims (z zawodu kamieniarz) zobowiązał się wypłacić zięciowi 300 liwrów tytułem posagu. Wysokość posagu była dobrym miernikiem zamożności rodu. O ile córki elity kolonialnej dostawały od 500 do 1000 liwrów, to rzemieślnicy i bogatsi farmerzy zadowalali się 200-300 liwrami [ 7 ]. Opieka gubernatora niebawem się skończyła. W marcu 1688 r., w cztery miesiące po ślubie, Andrzej Wilk skończył pracę w służbie Denonville'a i przystąpił do spółki z teściem, pracując jako kamieniarz. Sam Denoville, odwołany przez Ludwika XIV, 15 listopada 1689 r. opuścił Kanadę i wrócił do Francji. W parę dni później Wilk wraz z żoną kupił kawałek ziemi w Beauport pod miastem Quebec i wyprowadził się od Steimsów, pod których dachem dotąd mieszkał. W akcie kupna ziemi Wilk jeszcze raz stwierdził, że z zawodu jest kamieniarzem [ 8 ].

O losach polskiego imigranta i jego rodziny w ciągu następnych sześciu lat wiemy niewiele. W 1695 r. Maria Steims podpisuje umowę o najem pokoju w budynku przy uliczce Cul-de-Sac w Quebecu. W umowie zaznacza, że jest kobietą samotna, "gdyż mąż Andrzej Wilk, zwany Polakiem, pełni służbę w Zatoce Północnej..." [ 9 ]. Sprawy zatoki Północnej, przez Anglików nazwanej zatoką Hudsona, od dość dawna wzbudzały niepokój władz i kupców francuskich. W 1670 r. powstała Hudson Bay Company (Kompania Zatoki Hudsona), a wkrótce na północy pojawiły się angielskie faktorie. Anglicy zaczęli przechwytywać sporą część futer, które Indianie mieli wcześniej zwyczaj przywozić na giełdy w Montrealu, Tadoussac i w Quebecu. Handel futrami stanowił dla kolonii jedyne źródło dochodów i w angielskiej konkurencji upatrywano śmiertelnego zagrożenia dla dalszej egzystencji Kanady. W 1682 r. zamożny kupiec Charles Aubert de la Chesnaye założył Kompanię Północy, której celem było wyrwanie "handlu północnego" z rąk angielskich. Od tego czasu handel i wojny sprzęgły się nad Zatoką Hudsona w nierozerwalną całość. Ataki wojsk angielskich w lecie 1693 r. zniszczyły francuskie faktorie i odcięły Francuzów od Zatoki. Na wieść o klęsce w Quebecu i w Paryżu poczęto czynić przygotowania do wojny. Trzydziestoczteroletni Andrzej Wilk zaciągnął się pod sztandary Piotra Le Moyne d'Iberville'a, korsarza, wojownika, kupca i bohatera Nowej Francji [ 10 ]. Wilk pożeglował na północ albo na pokładzie okrętu Poli, dowodzonego przez samego Iberville'a, albo Salamandry, dowodzonej przez jego brata, Józefa Le Moyne de Serigny. Ekspedycja dotarła do Zatoki Hudsona w końcu września 1694 r. Po krótkim oblężeniu w ręce francuskie wpadła największa faktoria angielska: Fort York. Niestety, szkorbut okazał się wrogiem groźniejszym od Anglików i zmusił Iberville 'a do wczesnego odwrotu. Przed opuszczeniem Zatoki, Francuzi przechrzcili Fort York na Fort Bourbon, obsadzili go siedemdziesięcioosobowym garnizonem i pożeglowali do La Rochelle. Nie wiemy czy Wilk pozostał w Fort Bourbon pod rozkazami kapitana Gabriela Testard de la Forest, czy też wrócił z Ibervillem do Francji. Wiemy jedynie, że do Quebec powrócił znacznie zmieniony Od końca lat dziewięćdziesiątych były służący i kamieniarz podpisuje się jako "nawigator".

W pierwszych latach XVIII w. Andrzej Wilk nie jest już prostym żeglarzem, lecz właścicielem barki (maître a barque), czyli osobą o pewnym statusie społecznym. Transport wodny po Rzece św. Wawrzyńca odbywał się zazwyczaj za pomocą canoe wykonanych z drewna, kory i skór. Tymczasem w listopadzie 1703 r. polski marynarz kwituje odbiór łodzi wykonanej przez Jana-Baptystę Jinchereau z St-François. Wedle aktu kupna, łódź, o wyporności ok. 11 ton. Była ona przeznaczona do transportu drzewa, wyposażona w żagiel, dwie kotwice i pełen osprzęt. Transakcja opiewa na 300 liwrów, pokaźną sumę, która wskazuje na nienajgorszą sytuację materialną nabywcy.
Transport rzeczny musiał okazać się przedsięwzięciem dochodowym, skoro już w dwa lata później Andrzej Wilk inwestuje w swą łódź dalsze kilkaset liwrów. Nieliczne dokumenty notarialne potwierdzają powolny, lecz stały wzrost zamożności Wilka. W maju 1705 r. jest już pracodawcą i zatrudnia u siebie jednego marynarza.
W tym samym czasie polski osadnik wszedł w konflikt z prawem. Wiosną 1705 r. sąd w Quebecu rozpoczął śledztwo [ 11 ]. w sprawie bójki między Andrzejem Wilkiem i rusznikarzem Jakubem Soullard [ 12 ]. Według Jakuba Cognet, woźnego trybunału, a zarazem świadka w sprawie, "wyżej wspomniany Soullard leżał zakrwawiony, a Polak trzymał w ręku laskę tegoż Soullarda i wyzywał go od durniów i idiotów i chwalił się, że dał mu ze dwadzieścia razów" [ 13 ]. Rzemieślnik Normand LaBričre słyszał, jak Polak "wyzywał Soullarda od durniów i widział jak strzelił go ze dwa razy". Inni świadkowie wezwani do sądu potwierdzili zeznania Cogneta i LaBričre'a. Szewc Gilles Paris dodał, że "Polak naurągał Soullardowi od idiotów, pedałów i złodziei". Koniec końców Wilka oskarżono o napaść i uwłaczanie godności osobistej powoda. Awantury tego rodzaju były w Quebecu na porządku dziennym, ale obraza honoru stanowią przestępstwo szczególnie niebezpieczne i ostro tępione. Osadnicy z Francji, w przeważającej większości skromnego pochodzenia, raz wyrwawszy się ze sztywnego gorsetu francuskich stanów, z niezwykłą gwałtownością reagowali na wszelkie próby poddania w wątpliwość ich osobistej godności i reputacji [ 14 ]. W czasie przesłuchania Wilk podał własną interpretację zajścia. Według niego, całą awanturę zaczął Soullard, a rany przez niego odniesione można jedynie wytłumaczyć nader skuteczną obroną oskarżonego [ 15 ]. Po dłuższych deliberacjach sąd przychylił się do stanowiska powoda i skazał Wilka i oskarżonego razem z nim Ludwika Bardeta. W uzasadnieniu wyroku, wydanego 4 lipca 1705, sędzia ogłosił, że "wspomniani Polak i Bardet mają razem pokryć koszta lekarskie Soullarda, nigdy więcej go nie obrażać i muszą zapłacić grzywnę w wysokości 300 liwrów." [ 16 ]. Biorąc pod uwagę ciężar oskarżenia i długość postępowania, można powiedzieć , że Wilkowi udało się wywinąć z opresji tanim kosztem.

W następnych latach ponownie otwiera się "biała plama" w dziejach pierwszego Polaka w Kanadzie. Wiemy jedynie, że w 1710 r. przeprowadzał się z ulicy Bellechasse w Quebecu na ulicę Cul-de-Sac, w centrum starego miasta [ 17 ]. Sześć lat później Andrzej Wilk z żoną i z córką mieszkają w domu przy ulicy de Meulles. Za sąsiadów mają marynarzy i pilotów pracujących na Rzece św. Wawrzyńca: Marcina Jeanne, Franciszka Dusaut, Jana-Baptystę Cacheličvre i Jakuba Bernier [ 18 ]. Pomimo kłopotów z prawem, interesy Wilka musiały rozwijać się pomyślnie, gdyż w 1714 r. podpisał kwit dłużny dla pana de La Gorgendiére, opiewający na sumę 4727 liwrów. Tę ogromną na owe czasy kwotę Wilk przeznaczył na budowę nowego statku [ 19 ]. Wysokość udzielonego kredytu wskazuje tak na rozmach jego działalności, jak i na wysoką wiarygodność finansową w oczach kupieckiego establishmentu. Burzliwie rozwijającej się działalności nie stanął na przeszkodzie kolejny proces sądowy, tym razem wymierzony przeciwko Marii Steims, żonie Wilka. 18 sierpnia 1714 r. dwaj bracia, Jakub i Tomasz Asselin, mieszkańcy wyspy Orleańskiej, odstawili transport mąki do kupca w Quebecu. W drodze do miasta bracia padli ofiarą wściekłości tłumu kobiet, rozgoryczonych wysokimi cenami chleba. Bracia donieśli sędziemu, że do rozboju doszło wówczas gdy: "...Savari wraz z żoną, żona Portugalczyka, żona Polaka i wiele innych kobiet, których nazwisk nie znają, rzuciły się na worki z mąką i ściągnęły jej z wozu co najmniej 500 funtów. Kobiet tych było między trzydzieści, a czterdzieści, a nie wolno przecież dopuścić do tego by odbywały się takie nielegalne zbiegowiska, które grożą porządkowi publicznemu i mogą nawet przeobrazić się w powstanie, zamieszki i kradzieże, gdyż żadna z kobiet nie zapłaciła za zabraną mąkę [ 20 ]..." Awanturę, w której tak poczesne miejsce przypadło żonie Wilka, spowodowały niezwykle wysokie ceny chleba. W 1714 r. kiepskie zbiory we Francji umożliwiły kupcom kanadyjskim wyeksportowanie dużych ładunków zboża na Antyle francuskie. Wysoka opłacalność eksportu wywołała "coś w rodzaju głodu wśród urodzaju" - jak to określił jeden z kupców. Głód i drożyzna zmusiły mieszkańców do wyrażenia swego niezadowolenia w jedyny dostępny sposób - poprzez "nielegalne zbiegowiska i zamieszki" [ 21 ] Zamieszki tego rodzaju nie zdarzały się w Nowej Francji często, ale ilekroć ceny żywności niepokojąco rosły, władze - mając na celu rozładowania napięcia - niezwłocznie wprowadzały ceny regulowane na podstawowe artykuły [ 22 ] Jest oczywiste, że ani Marii Steims, ani innym oskarżonym nie groził głód. W większości były to kobiety z w miarę zamożnych, rzemieślniczych, domów, którymi zdawało się przede wszystkim powodować oburzenie na chciwość kupców.

O ostatnich latach życia Wilka wiemy bardzo mało. W 1716 r. mieszkał nadal w Quebecu, a w dwa lata później był świadkiem na ślubie swej córki, Marii Magdaleny. Ostatnią wzmianką o polskim marynarzu odnajdujemy pod datą 30 czerwca 1719 r. w rejestrze parafii Saint-Thomas de la Pointe a la Caille, pod Montmagny. Jest to akt zgonu Andrzeja Wilka zwanego Polakiem, a jako przyczyną śmierci podano utonięcie w wodach Rzeki Świętego Wawrzyńca.
W ten, bardzo niepełny i schematyczny, sposób rysuje się postać Andrzeja Wilka. Jego życie było ciągłą walką z trudnościami i wyzwaniami stojącymi przed osadnikami w izolowanej i odciętej od Europy kolonii. Zaczynając jako służący gubernatora, Wilk pracował jako kamieniarz, walczył nad zatoką Hudsona pod rozkazami Iberville'a, stał się nawigatorem, a na koniec właścicielem własnego okrętu. Andrzej Wilk był - jak się zdaje - pierwszym Polakiem, który osiadł nad brzegami Rzeki Świętego Wawrzyńca; rzeki która go żywiła przez długie lata i która stała się jego grobem.


top