P O L O N I A    K A N A D Y J S K A



[ Ottawa, 18 lipca 2003 ]
"Tu mówimy po polsku"
[Jolanta Nadzieja Szaniawska]

"Z Polskim Biurem Podróży Nelson bliżej do Kraju!"

W połowie lat 90-tych przybyło w Ottawie punktów z wirtualnym szyldem "tu mówimy po polsku". Jak grzyby po deszczu "wystrzeliły" polskie sklepy, restauracje, firmy komputerowe, przewozowe, usługowe. Do tego ruchu dołączyli lekarze wszystkich specjalności. Część nowych instytucji, a szczególnie tych, które były oparte na hi-tech niestety dziś już nie istnieją. Taki sam los spotkał niektóre studia fotograficzne, restauracje, sklepy, warsztaty samochodowe. Przetrwali ci najlepsi i o nich będziemy pisać w serii "Tu mówi się po polsku"

Wśród ottawskiej Polonii nie ma takiej osoby, która by nie słyszała o Polskim Biurze Podróży - Nelson Travel prowadzonej przez Mariana Baraniaka, mieszczącego się w nowoczesnej siedzibie przy ulicy 521 Rideau Street. W przyszłym roku firma obchodzić będzie jubileusz 30-lecia pracy dla Polonii, bo głównie ona jest jego klientem. Pan Marian poprzez rzetelną pracę, której dewizą jest "już robimy, dla nas nie ma spraw niemożliwych do załatwienia" zyskał sobie w oczach klientów szacunek oraz....uplasował się w trójkącie bermudzkim Polonii ottawskiej, czyli między ambasadą RP a parafią polską św. Jacka Odrowąża. Wiadomo, że firma bez dobrego lidera nie może istnieć, pan Baraniak nim jest. Oto słowo o nim. Urodził się w Poznaniu, gdzie wzrastał w atmosferze domu o tradycjach chrześcijańskich. Dumą rodziny był śp. Arcybiskup Antoni Baraniak. Ten wybitny obywatel kraju, który wraz z Kardynałem Wyszyńskim był prześladowany i więziony, dopiero w roku 1956 gdy Gomułka doszedł do władzy został zwolniony, udzielił bierzmowania małemu Marianowi. Na cześć arcybiskupa nosi dziś na drugie imię - Antoni. Korzystając z prawa łączenia rodzin pan Marian do Kanady przyjechał wraz z rodzicami i bratem Zbyszkiem w roku 1961. Sponsorem była siostra matki, pani Leokadia, żona zmarłego niedawno znanego biznesmena i filantropa Ottawy, śp. Bolesława Raczki (żołnierz spod Monte Casiono, pierwszy prezes SPK w Ottawie). Gdy młody chłopak znalazł się w obcym kraju miejscem, do którego najczęściej uczęszczał był kościół polski przy parafii św. Jacka Odrowąża, wybudowany dzięki ofiarnej pracy Polonii ottawskiej w roku 1957. Wtedy proboszczem był śp. Stanisław Prokop. Pan Marian natychmiast włączył się do pracy społecznej, organizował Bazary, Bingo...Wtedy Polonia liczyła około 300 rodzin, a życie ich skupiało się przy kościele. Dwa razy do roku, na Wielkanoc i Boże Narodzenie w salce pod kościołem odbywały się spotkania parafian połączone z tradycyjnym posiłkiem i wspólnymi śpiewami. Młodzi ludzie, tak jak bracia Baraniakowie, pomagali przygotowywać jedzenie, podawać je i oraz sprzątać. Ta nieodparta chęć bycia razem, bycia wspólnotą była wszystkim bardzo potrzebna. Polskę każdy nosił tu w sercu. W tamtych latach uroczyście też obchodzono Boże Ciało, gdzie procesja wiernych szła do kościoła włoskiego św. Antoniego i z powrotem do św. Jacka.

W maju cała Parafia spotykała się na mszy w kaplicy "Grocie" poświęconej Matce Boskiej z Lourdes, a w listopadzie na Zaduszki na cmentarzu Notre Dame, gdzie odbywały się modły w intencji zmarłych. Za czasów proboszcza Antoniego Rabiegii pan Marian dalej pracował na rzecz parafii św. Jacka, działał w Radzie Parafialnej i był odpowiedzialny za Komitet Liturgiczny. W dniu 26 czerwca 1971 roku w kościele polskim zawarł związek małżeński ze Stefanią z domu Miechowiecka. Tu też, pięć lat później został ochrzczony ich syn Wojtek. To są powiązania na zawsze, na zawsze z kościołem św. Jacka Odrowąża w Ottawie.

W październiku roku 1974 na mapie biznesów miasta powstała firma turystyczna - Polskie Biuro Podróży "Nelson Travel" - pana Mariana Baraniaka. Nelson, bo na tej ulicy pod numerem 5 była pierwsza jego siedziba. Pan Marian, będąc jeszcze studentem Uniwersytetu McGill w Montrealu, wpadł na pomysł by stworzyć w Ottawie polskie biuro turystyczne. Sam też lubił podróżować, więc szybko połączył pasję z pracą i wygrał. Biuro ruszyło. Ówczesna Polonia liczyła ok. 5 tys. ludzi głównie z emigracji powojennej, którzy czasami potrzebowali porady urzędowej. Lata 70-te to były dobre czasy dla biur podróży. Biuro, oprócz sprzedaży biletów, prowadziło punkt tłumaczeń notarialnych. A problemy były różne, od majątkowych po wizowe. Wtenczas biuro pełniło rolę pomostu między konsulatem RP, Polonią i Polska.

Nie wszyscy wiedzą, że Polskie Linie Lotnicze LOT po raz pierwszy zawitały na kontynent w roku 1974, i nie do Kanady, tylko do Stanów Zjednoczonych. Z lotniska JFK w Nowym Yorku rozpoczęły regularne loty, a po dwóch latach rozszerzyły działalność o lotnisko Mirabel w Montrealu. Biuro Podróży "Nleson Travel" nawiązało współpracę z przewoźnikiem LOT i stało się jego reprezentantem w Ottawie. Pan Marian odbył nawet lot inauguracyjny samolotem Iliuszyn 62. Wtedy samolot nie był w stanie zabrać wystarczającej ilości paliwa, aby dolecieć do Polski i tankował a to w Gander - Nowa Funlandia, już to w Shannon - Irlandia. Gazety w Kanadzie i Polsce dużo pisały o tym pierwszym locie w historii lotów pasażerskich... I tak to się zrobiło Polonii bliżej do Polski. A jak to wyglądało wtedy w relacjach finansowych? Bilet do Polski kosztował $800, a nowe auto $3.400. Za jeden samochód można było polecieć 4 razy, a obecnie 10 - 15. Wniosek, ceny nie są wysokie w porównaniu z zarobkami, no i ludzie latają!

Przyszły lata 80-te i do Ottawy przyjechało bardzo dużo emigrantów z Polski. Byli chętni do pracy dla parafii, więc pan Marian wycofał się, dając nowym szanse zrobienia czegoś dla polskiej wspólnoty chrześcijańskiej. Sam stał się filantropem, finansowo wspierał akcje pomocy dla nowoprzybyłych. Razem z księdzem Ryszardem Kosianem charytatywnie pomagał w szukaniu pracy, mieszkania itd. Zawsze chętnie służył radą, pomocą a jak trzeba i ...dolarami. Parafia w tamtych latach stała się domem meblowym, składem ubrań i sprzętów gospodarstwa domowego. Tak czynem nie słowem Stara Polonia witała tę Nową. Dziś Nowa Polonia już zamożna, o tamtych czasach poniewierki pamiętać nie chce, szczęśliwie żyje i ma się zdrowo. Tak to właśnie miało być.

A firma Nelson?



Firma Nelson przez te wszystkie lata prowadziła wycieczki po świecie i okolicy, obecna od Egiptu po Hawaje! Najbardziej prestiżową była pielgrzymka do Watykanu połączona z audiencją u Ojca Świętego, Jana Pawła II. Dla uczestników tej Pielgrzymki dzień 6 czerwca 1990 roku na zawsze pozostanie w pamięci. Drugim mocnym wydarzeniem w historii Nelson Travel była wycieczka na Kubę, gdzie w miejscowości Camaguay ottawscy wierni witali "naszego Papieża". To były niezapomniane chwile, naszych rodaków wszędzie nagradzano oklaskami i śpiewem. Cóż jeszcze? Popularnymi były, bo dzieci już nam urosły, "Wakacje u Babci w kraju" a dotychczas jeszcze są: "Paczki do Polski", "Zima na Karaibach"' oraz wycieczki po Kanadzie i Stanach.

Dziś Polskie Biuro Podróży "Nelson Travel" dalej jest popularne i świadczy usługi dla swoich klientów. Niestety LOT już nie lata do Montrealu, zmienił się też rynek i formy zakupu biletów... Idą nowe czasy, gdzie kontakt z żywym człowiekiem, który radzi jak i czym warto lecieć, wkrótce stanie się anachronizmem..

Szkoda, bo nie ma to jak dobra informacja udzielona przez fachowca a nie zimny ekran komputera, dla którego jedyną ważną rzeczą jest numer karty kredytowej. A pytania - Jak minęła podróż? - nie zada.


top