C O    M I    W    S E R C U    G R A . . . ?




Ostatnia droga - pożegnanie Bogusława Mosielskiego
[ Jolanta Nadzieja Szaniawska ]



W dniu 1 grudnia 2004 r na cmentarzu w Barry's Bay na Polskich Kaszubach pochowany został kanadyjski artysta polskiego pochodzenia pan Bogusław Mosielski - architekt, malarz, projektant biżuterii artystycznej, fotografik, poeta, znawca literatury, mistrza nastroju, partner do filozoficznej dyskusji o otaczającym nas Świecie, o Bogu, o Polityce...

Z Ottawy, mimo trudnych warunków atmosferycznych, przybyli m.in.:, pan Mieczysław Olender - radca ambasady RP w Kanadzie, dr Maciej Jabłoński - prezes PINKu, Barbara Woźniak z rodziną - Federacja Polek w Kanadzie Ogniwo nr 8 oraz ZHP pgk, Roseanne Shalla, Maciej Malicki - artysta malarz oraz Jolanta Szaniawska dzięki uprzejmości ambasady (transport).

Przychodzimy, odchodzimy. Co po nas pozostanie?
Dobro, bo tylko ono może wchodzić w szranki z czasem. Bogusława Mosielskiego poznałam na początku lat 90-tych, bywałam gościem w jego Studio BM w Richmond pod Ottawą, kilkakrotnie pisałam o nim do lokalnej prasy, nazywałam go - Człowiekiem Renesansu, Szlachcicem z Richmond... a na gruncie prywatnym, Wielkim Oryginałem. Bogdan, byłeś gość! To Ty nauczyłeś mnie słuchać Ymy Sumak. Pamiętasz?

Z dniem pierwszego grudnia, nagle do Ottawy zawitała zima i zasypała nam świat na biało. Droga do Barry's Bay (polskie Kaszuby), raz po raz udekorowana była kolorowymi samochodami wbitymi w puchowe zaspy. Normalne, pierwszy śnieg, pierwszy poślizg.

Dolina Madawaska przywitała nas bajkową scenografią. Białe kopy świeżego śniegu zakryły dachy stodół, ciężarem swym pochyliły do dołu drzewa, i otuliły plecy zdziwionych, co się to na świecie dzieje, owiec.

W miarę zbliżania się do Barry's Bay niebo jeszcze bardziej pociemniało, zaczęło schodzić niżej, jakby swą wszechobecną szarością chciało wejść w pola i lasy. Zaczął padać gęsty śnieg... Zrobiło się dramatycznie - był to idealny pejzaż dla malarza! Czyżby natura tak właśnie żegnała...?

Wjechaliśmy do miasta. Przywitały nas wymarłe ulice, nad którymi górowała wieża kościoła św. Jadwigi. Kościół otoczony już był wianuszkiem samochodów. Msza za duszę śp. Bogusława Mosielskiego już trwała. Weszliśmy do środka, mszę celebrowali księża: o. Henryk Kociołek OMI i o. Jan Burchat OMI (z tutejszych Kaszubów). Z chóru dochodził śpiew... Tak, były tam panie z Ottawy: Stefania Baraniak i Jaceline Dearden, studentki Marii Knapik-Sztarmko.

W słowie o zmarłym, ksiądz Jan Burchat określił Bogusława mianem "Christian Artist". Powiedział, że dziś celebrujemy wspólnie piękno życia Bogusława, który potrafił łączyć piękno tworzenia z pięknem moralnych wartości jak wiara i rodzina.

W imieniu ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Kanadzie i własnym, głos zabrał pan Mieczysław Olender, który w kilku słowach przypomniał sylwetkę zmarłego. Podkreślił, że życie śp. Bogusława było bardzo pracowite, pełne artystycznych dokonań i sukcesów; że był kochającym mężem, ojcem, prawym i dobrym człowiekiem, Polakiem. Wspomniał, że będąc w Barry's Bay odwiedzał Artist's Studio Bogusława Mosielskiego, i tam wspólnie prowadzili "nocne Polaków rozmowy do rana" o polityce, o sytuacji w Polsce, o życiu i tym, że w kościele św. Jadwigi nie ma już liturgii po polsku.

Ojciec Henryk Kociołek OMI poświęcił trumnę i słowami pieśni "...Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie, uniesie z ziemi ku wyżynom nieba, a pieśń zbawienna niech zaprowadzi aż przed oblicze Boga najwyższego..." przygotował zebranych do pogrzebu. Za drzwiami kościoła czekała biało - czarna, surrealistyczna zima. Piękna by malować, fotografować, rzeźbić, pisać o niej wiersze...

Pobliski cmentarz, tak jak kościół, i jak studio Bogusława Mosielskiego znajdował się blisko siebie, przy ulicy Siberia. Korowód pochylonych postaci szedł wolno ośnieżoną drogą, nie śpieszył się... nie czekał końca. Tak ciężko się było rozstawać.
Boguś, śpij spokojnie, niech ziemia polska, ta kaszubska lekką Ci będzie.

[ Jolanta Nadzieja Szaniawska ]


top