P O L O N I A    K A N A D Y J S K A



Kawiarenka Nadziei - ks. Ryszard Kosian
Etyka humanistyczna prowadzi ludzi przez ich dobre uczynki
[ Jolanta N. Szaniawska ]

Będzie to opowieść o księdzu i ciekawych czasach, w jakich przyszło mu żyć. Gdy piszę te słowa ksiądz Ryszard Kosian OMI, bo o nim tu będzie mowa, jest już na emeryturze i "stacjonuje" w parafii polskiej u Św. Stanisława, w centrum Toronto.
W tym roku ksiądz Ryszard Kosian (1) obchodzi 50 lecie Kapłaństwa Chrystusowego, którego główne uroczystości przypadły na dzień 22 czerwca br. i celebrowane były mszą święta w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, a zaraz po niej, uroczystym bankietem w Polish Canadian Legion w St. Catharines.
W obchodach udział wzięła grupa parafian od św. Jacka Odrowąża z Ottawy. Kiedy ks. Kosian obejmował pozycję proboszcza, parafia liczyła coś koło 200 rodzin, gdy odchodził ponad 900. To w tej społeczności ksiądz spędził dwanaście burzliwych lat. Piszę "burzliwych", bo przypadły one na okres Solidarności 81' i wszystko, co po niej. Miał też zaszczyt być świadkiem wizyty papieża Polaka - Jana Pawła II, który na zaproszenie episkopatu Kanady odwiedził wiernych m.in. w Ottawie.



Duchowny, który został umiejscowiony w konkretnej historii Polski nie tylko duszpasterstwem się zajmował. Tak się nie dało, tu szło o ludzkie życie. Trzeba pamiętać, że ks. Kosian wsławił się dobrymi uczynkami na rzecz bliźniego swego. Polska parafia św. Jacka wraz z Kongresem Polonii Kanadyjskiej zajęła się "regularnym", a to ze względu na ilość (ponad 400 rodzin!) sponsorowaniem uciekinierów z Polski (via obozy dla uchodźców) do Kanady, tu należy przypomnieć ogromną pracę śp. Miry Gawalewicz, dr Jerzego Dobrowolskiego (odznaczeni Orderem Kanady http://www.gg.ca/honours/nat-ord/oc/index_e.asp), Rogera Furmańczyka, Stanisława Kowalskiego i innych, anonimowych wolontariuszy. Aby jakoś przyjąć nowoprzybyłych rozpoczęła się zbiórka rzeczy, i sala parafialna pod kościołem stała się "armią zbawienia". Potrzebującym udzielano lokum w pokojach należących do parafii (pierwszy rok za darmo!). Spektakularną stała się pomoc Polonii w zebraniu funduszy na budowę pomnika "The Canadian Tribute to Human Rights" w Ottawie, a pierwszego na świecie.
Dziś, gdy przechodzę ulicą Elgin, gdzie tuż obok ratusza znajduje się ten tak ważny dla Polaków obiekt, czytam -
"Sparked in 1983 by the strugle of the Polish trade union Solidarność..." i jestem wzruszona. To nasza polska cegiełka w walce o niezbywalne prawa człowieka. Oczywiście, bez wsparcia parafian, a byli to głównie weterani II Wojny Światowej rzecz cała by nie miała miejsca. Oni to skupieni w strukturach polonijnych jak SPK i KPK mogli efektywnie pomóc i pomagali. Ich wciąż obowiązywały słowa przysięgi Bóg - Honor - Ojczyzna, a Ojczyzna tłamszona przez esbeków - lojalnych do końca sługusów Moskwy, wciąż cierpiała.

W stanie wojennym ottawska Polonia zbierała się pod Parlamentu i główną ulicą Ottawy - Wellington, i następnie Rideau szła protestować pod "ambasadę PRL-u" na 443 Daly Avenue. Kanadyjczycy popierali te marsze oklaskami i okrzykami. Ksiądz Kosian pamięta: "Najlepiej to mi się zapisał ten marsz pod ambasadę. Nasi byli tacy zawzięci, kamieniami chcieli rzucać. A ja mówię - Nie, absolutnie nie. To byłoby tak po komunistycznemu, gwałtem i siłą, a wy nie możecie się tak poniżać. Spokojnie, i śpiewamy różne pieśni patriotyczne. I tak się stało. Było bardzo dużo sztandarów, flag i... transparentów zrobionych przez Krystynę Gładysz. To wszystko było bardzo patriotycznie, wzruszające. Wiem, że z okna, zza firanki nas fotografowano, zbierano dane, no i co z tego?"
Takich protestacyjnych marszy pod ambasadę odbyło się kilka, i organizował je ówczesny prezes KPK Piotr Staniszkis (brat prof. Jadwigi Staniszkis).

Wizyta Jana Pawła II (9-20 września 1984) to specjalny moment w życiu księdza Kosiana. To właśnie jemu przypadło w udziale zorganizowanie spotkania Polonii, w tym grupy parafian z Ottawy, z Ojcem Świętym na stadionie CN w Toronto. Jak dziś wspomina: "Byłem szefem tego całego przedsięwzięcia i miałem zaszczyt witać Ojca Świętego. Wtedy tam się zebrało 65 tys. ludzi, to było bardzo dużo."
Takich wzruszających momentów było więcej. Gdy Ojciec Święty przybył do Ottawy (20 września 1984), to miejscem spotkania z wiernymi były pola LeBreton Flats. Teren ogrodzono, wybudowano ogromne podium, a wejść można było tylko za zaproszeniami.
Cóż zrobił nasz ksiądz?
"Myśmy wtedy ruszyli w pochodzie. Zebraliśmy się przed kościołem, kościół zamknąłem. Mieliśmy flagi i bez pozwolenia z miasta szliśmy od naszego kościoła głównymi ulicami miasta, w kierunku LeBreton, a wszędzie policja torowała nam drogę. Ludzie nam z sympatią machali. Złamałem przepis, ale nikt nie robił nam trudności. Na ten teren, gdzie trzeba było mieć jakieś bilety, drogę nam otworzyli i myśmy weszli bez niczego."
Wtedy Polska i Polacy byli na ustach całego świata - Papież i Solidarność.

To były ciekawe czasy. Jak dziś ksiądz Kosian wspomina lata swego duszpasterstwa w Ottawie?
"Byłem w kilku parafiach... I jeśli chodzi o ten "czas" to najżyczliwiej ustosunkowana do mnie była parafia ottawska. Do dnia dzisiejszego mam kontakt z parafianami, często tu do St. Catharines ktoś do mnie zawita. Są częstymi gośćmi dożynek, które tu wprowadziłem. Przyjeżdżają autobusami lub pojedynczo i ja z tego się cieszę. Najradośniejsza grupa, jak to ktoś zauważył, która przybyła na mój Jubileusz to też była grupa ottawska."
Tak, bo to byli ci ludzie, z którymi ksiądz się przyjaźnił, których wspierał duchowo i którym bezinteresownie pomógł. Powinno przyjechać kilka pełnych autokarów, ale pamięć u rodaków krótka... i zjechało kilka samochodów.

Kiedy w roku 1994 ksiądz Kosian na stałe opuścił Ottawę, i na czternaście lat objął polską parafię St. Catharines, to zaczął wracać do nas wierszami (tomik z roku 1999 "Spojrzenie na życie" i następne) i ewangeliami, które przez dziewięć lat drukowane były w torontońskim "Związkowcu".
Jak to dziś mówi: "Nigdy w życiu się nie nudziłem i nie będę się nudził. Dzień w dzień coś piszę, coś komponuję. To tak już weszło w krew, tak jest. Moje wiersze to jest odzwierciedlenie tego, co ja widzę, i czuję. Przełom w wysiłku wydawniczym to była pani Irena Razym, która na ten cel zostawiła mi pieniądze. Po wydaniu pierwszej książki, pieniądze wróciły... Cały kapitalik pani Ireny został ruszony, ale on się wyprostował. Po drugiej książce tak samo, po trzeciej... już jest piąta. Bez pomocy pani Ireny to bym nic nie zrobił."
Wiersze księdza to zapis codziennego życia, takie urywki pełne kolorów, nastrojów i uczuć, nie zawsze pochlebnych ludziom. Jak mówi: "Ja w swej poezji nie 'farbuję', piszę, co jest, jak to czuję. Trzeba trochę i prawdy, choć nie każda prawda cieszy."
Ale każda prawda nas zbawi.

Tak, taki to los księdza, że wędruje niczym pielgrzym od parafii do parafii. Dziś koniec tej wędrówki, z "pana na plebani" rezydentem w pokoiku. Emerytura. Odpoczynek?
Nie, więcej czasu na pisanie poezji.
Ksiądz Ryszard Kosian jest pamiętany w Ottawie jako "odnowiciel parafii św. Jacka" tej duchowej i... materialnej. Odrestaurował kościół, zakupił rzeźby, jak Chrzest Polski dłuta artysty Leszka Celucha, marzył o witrażach... Zawsze chętnie uczestniczył w imprezach kulturalnych, bywał na odczytach, wernisażach... no żył życiem Polonii. Humanista, znawca sztuki, poezji, muzyki nic też dziwnego, że interesowało go wiele rzeczy a przy tym wielu ludzi. Wszędzie gotowy pomóc, doradzić, wesprzeć... być!
A recepta na sukces proszę księdza? "Odrobina pokory i chęć bycia z parafianami nie tylko w kościele, ale i poza nim."

Jolanta Nadzieja Szaniawska


Pomyśl o Bogu

oglądasz się za siebie i patrzysz przed siebie
za tobą mur przeszłości
niewiele znany - zapomniany
rozdarty

przed tobą mur przyszłości
nie odsłonięty - tajemniczy
milczący

a w środku między tymi murami
znajdujemy się my - myślący
ja i ty wędrowcy

dzieła boskie i ludzkie w teraźniejszości
obejmujemy naszymi myślami małymi i wielkimi
a jak ty myślisz - czym jest ludzka myśl

powiem ci - to najcudowniejszy cud cudotwórczy
myślą odkrywamy to co jest małe wielkie i święte

a za to hołd Bogu złóżmy należyty i wielkie dziękowanie

ks. Ryszard Kosian



(1) Biografia
Ks. Ryszard Kosian, OMI, urodził się w 1932 roku w Trawnikach, na Opolszczyźnie. Po skończonych studiach w Wyższym Seminarium Ojców Oblatów, w roku 1958, otrzymał święcenia kapłańskie. Przez 10 lat był misjonarzem ludowym w Polsce. W 1969 roku przyjechał do Kanady i od tej pory pracował w duszpasterstwie polonijnym w Edmonton, w Toronto, w Ottawie i St. Catharines. Niewiele osób wie, że w latach 70-tych - z Jego inicjatywy i starań - został wybudowany kościół misyjny w miejscowości Chollire w Kamerunie. W latach 1987 - 1985 piastował odpowiedzialną funkcję Prezesa Konferencji Polskich Księży Wschodniej Kanady i był organizatorem dorocznych pielgrzymek polonijnych do Middland. Przez 30 lat był zaprzysięgłym przyjacielem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a przez 12 lat był członkiem Zarządu Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Ottawie. W roku 1984 był głównym organizatorem spotkania Ojca Św. Jana Pawła II, z Polonią w Toronto. Przez wiele lat ksiądz Kosian pisał "do szuflady". Potem nieśmiało zaczął publikować swoje wiersze w lokalnych polonijnych gazetach. Przełom nastąpił w 1997 roku, kiedy opublikował pierwszy tomik poezji, z którego dochód przeznaczył w całości na budowę Kolegium Jana Pawła II przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W dwa lata później został wydany tomik poezji "Spojrzenie na życie". Ośmioletnia przerwa w publikacjach była bez wątpienia wypełniona pracą twórczą, bo w ostatnich dwóch latach - wydania książkowe i prozy, i poezji - posypały się jak z rogu obfitości... W 2007 roku ukazały się dwie książkowe wersje "Zamyśleń nad Ewangeliami", a w roku bieżącym - dwa tomy poezji "Myśląc o życiu" i jeszcze jeden w języku angielskim - "For Answers Ask Your Heart".
Ks. Kosian nie tylko pisze, ale również komponuje. Skomponował kilka wersji Ave Maria. Za tym krótkim szkicem - kryje się niezwykle bogate i ciekawe życie księdza Ryszarda Kosiana.

top