Ż Y C I E    P O L O N I I



 KALEJDOSKOP OTTAWSKI - WRZESIEŃ 2007 

Anna Walentynowicz w Ottawie















Anna Walentynowicz do Kanady przyjechała na zaproszenie Instytutu Louisa Evena gdzie była gościem Międzynarodowego Kongresu Kredytu Społecznego. Podczas tego pobytu równolegle spotkała się z Polonią, Montrealu, Ottawy, Nowego Jorku i Toronto. W dn. 5 września dzięki zaproszeniu Stowarzyszenia Polskich Kombatantów # 8 i Ambasady RP w Kanadzie Polonia stolicy mogła osobiście poznać Panią Annę Walentynowicz, działaczkę Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, redaktora pisma "Robotnik Wybrzeża", bohaterkę wydarzeń sierpniowych, sztandarową postać NSZZ Solidarność 80', udekorowaną najwyższym polskim odznaczeniem cywilnym Orderem Orła Białego. To tak w ogromnym skrócie, bo życiorys pani Anny to temat na obszerną książkę.

Spotkanie, które prowadził dr Jerzy Dobrowolski, odbyło się w Domu Polskim SPK. Nie muszę pisać, że sala wypełniona była po brzegi. Jednych przywiodła tu nostalgia do minionego czasu, drugich wciąż ważna sprawa wolności Ojczyzny, innych zwykła ciekawość. Miło, że przyszli, bo rzecz cała dzieje się tak daleko od Polski, i w tak innym od tamtego świecie.

Wciąż trudno uwierzyć, ale tu w Ottawie mieliśmy przed sobą niezłomną Annę Walentynowicz, która do wczoraj a może i do dziś wciąż jest głównym "kłopotem komuny". A "komuna" urządzając własny pogrzeb PZPR i swego dziecka SLD po raz kolejny, niczym farbowany lis ucieka w inną nazwę, zaciera ślady, wycisza... A wszystko po to, jak im wbijał do głowy Lenin, że "raz zdobytej władzy nie oddamy". Tylko, co zrobić z "żywymi świadkami" historii Polski, jak Walentynowicz, bohaterami tamtych sierpniowych dni? Otruć? Nie wyszło. Nastraszyć? Nie boi się. Odciąć od mediów? 99% odcięte. A na spotkaniach wciąż tłumy... Cud, czy co?

Anna Walentynowicz "po wolność" nie wzięła paszportu w jedną stronę, nie chciała "złotego runa" Zachodu, nie podpisała "lojalki", nie zdradziła, nie ugięła karku za "resortową" emeryturę, za fanfary i... małego fiata. Do dziś wolna w swych przekonaniach tak jak Jej Wolne Związki Zawodowe Solidarność 80', w które wierzyła, dla których ryzykowała zdrowiem í życiem.
I tu chylę czoła.

Spotkanie z Polonią pani Anna rozpoczęła słowami (...) Dzięki Opatrzności Bożej i z woli wyborców mamy rząd, który podjął się uporządkowania naszego Domu Ojczystego i nawiązał do celów i ideałów, jakie postawiliśmy sobie w czasie wielkiego zrywu narodowego 1980. Od dwóch lat mamy swojego prezydenta, pana prof. Lecha Kaczyńskiego, a na czele rządu stoi pan premier Jarosław Kaczyński. Od tego momentu przemiany w Polsce idą we właściwym kierunku pomimo agresywnego ataku sił, które w minionych latach w imię tzw. transformacji dokonały niewyobrażalnego zniszczenia kraju w każdej nieomal dziedzinie życia społecznego i gospodarki. Powstała pasożytnicza warstwa oligarchów kosztem większości zubożałego społeczeństwa. Konkretnie chodzi tu o ugrupowanie skupione wokół Sojuszu lewicy Demokratycznej, wywodzące się ze zbrodniczej Polskiej Partii Robotniczej, Platformę Obywatelską należącą do beneficjentów okrągłego stołu, Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę o orientacji prorosyjskiej. Siły te jednoczą się w celu obalenia rządu i przejęcia władzy. Mają za sobą większość mediów, tj. telewizje i prasę będące własnością kapitału zagranicznego, a także kontrolowanych przez agenturę. Sieją dezinformacje by poderwać autorytet rządzącym. Ostatnio ataki na rząd przybierają na sile. Musimy mieć świadomość tego, co się dzieje i zdecydowanie wystąpić w obronie rządzących. (...) I na ten temat dziś chciałam z Państwem porozmawiać. Obrońmy Polskę. Pierwszy raz to był rok 80-ty - zwyciężyliśmy i spoczęliśmy na laurach jak mówił Józef Piłsudski. I to była nasza klęska. To nasze zwycięstwo gdzieś tak przez palce przeleciało. Zaufaliśmy niewłaściwym ludziom.
Dziś jest czas, aby dokończyć dzieła rozpoczętego w 80 roku.
Po 90-roku ukryci komuniści dalej działali jak na własnym folwarku. Komuniści są zakamuflowani i nie ustępują, w myśl Lenia - "raz zdobytej władzy nie oddajemy nikomu". Nie mniej stać nas było w 80-roku przeciwstawiliśmy się "wielkiemu bratu", dziś trzeba zebrać wszystkie siły by dokończyć to dzieło.
Jak możemy wspólnie utrzymać władzę, która jest w tej chwili opatrznością dla Polski? Dać poparcie! I o tym dziś chciałam z Państwem rozmawiać. (...)

Na spotkaniu obecny był również pan Janusz Lewicki, redaktor pisma "Michael", wydawca książki "Moja Solidarność" Anny Walentynowicz, który odczytał przesłanie Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej Jarosław Kaczyńskiego do Polonii.

Tyle tytułem części oficjalnej. Rozmowa z panią Anną Walentynowicz wypełniła dalszą część wieczoru. Poruszono tematy jak: Oddanie walkowerem polskich mediów, które są kontrolowane i brzmią jak za PRL-u, gdzie wyraźnie czuje się w nich wybiórczość tematów, sterownie, manipulacje. Represje, łącznie z próbą otrucia jakie spotkały panią Walentynowicz ze strony komunistów. Rolę Lecha Wałęsy podczas strajku w Stoczni w kontekście - prawda dla ludu/prawda naocznego świadka. O Jego sławnym skoku przez nieistniejący płot, o Pokojowej Nagrodzie Nobla i o tym jak dziś sam uwierzył, że w "pojedynkę rozwalił" komunizm.

O grupie ludzi spod hasła pecunia not olet, którzy nielegalnie wzbogacili się kosztem państwa. I o tym jak Polacy mieszkający poza Krajem mogą pomóc w sprawie Polski? I czy mogą?

No właśnie. Pierwsze to udział w demokratycznych wyborach, ale nie tylko. Ostatnio Polska stała się atrakcyjna dla naszych, tu urodzonych dzieci! Panta rhei kai ouden menei, gr.) - Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo. Ironią losu, one tam wracają skąd my "od czerwonych" uciekaliśmy. Tam chcą studiować, pracować, żyć. W Kanadzie zdobyły wykształcenie i "gotowe" na sukces jadą budować kraj rodziców... A Oni, dobiegając słusznych lat, sami też coraz częściej mówią, że "na emeryturę to jadę do kraju". Poplątane to życie jak nic!

W publikacji Diagnozy Społeczne prof. Czapińskiego czytamy, że 76% Polaków czuje się szczęśliwa i ten skokowy wzrost nastąpił w przeciągu ostatnich 2 lat. Może te powroty to jest ta pomoc dla Kraju? Z ludźmi idzie myśl! Pisarze - uciekinierzy już dawno w domu lub na Skałce.

Tyle spekulacji. Wspólnie odśpiewane "Sto lat" zakończyło oficjalne spotkanie Polonii ottawskiej z panią Anną Wlentynowicz. Był i czas życzeń, wręczenia kwiatów, przeplatany łzami wzruszenia, bo stoczniowcy są wszędzie.

Do człowieka trzeba trafić przez jego dusze, tak pani Aniu?
I pani to robiła! Dziękujemy.

[ Jolanta N. Szaniawska ]
Ottawa, 9 września 2007