W    O B I E K T Y W I E    N A D Z I E I


[ W kawiarence Nadziei - grudzień 2005 ]
Wszyscy jesteśmy z nadzieją i wiarą.
[ Jolanta Nadzieja Szaniawska ]

Dziś w Kawiarence Nadziei gościmy panią Halinę Frąckowiak - znaną i lubianą piosenkarkę, przez krytyków nazwaną "polską Arethą Franklin", wielokrotną laureatkę festiwali m.in. Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, współpracującą m.in. z Andrzejem Nebeskim, Józefem Skrzekiem, wykonawczynię niezapomnianych ever green piosenek, jak: "Napisz proszę", "Bądź gotowy już do drogi", "Papierowy księżyc" czy "Anna już tu nie mieszka".

Pani Halina do Ottawy zawitała wraz z grupą znanych artystów z "Kabaretu 60 minut na godzinę" - Marcinem Wolskim, Markiem Majewskim i Krzysztofem Daukszewiczem. Ottawa była ostatnim miastem na trasie, trasie gdzie biły polskie, życzliwe serca - Toronto, Montreal...
Takie życie w drodze, gdzie pokonać trzeba setki kilometrów, bo tu odległości dobre na samolot, jest wyczynem nie lada. Ottawa przywitała artystów śliczną pogodą, taką dobrą na spacer po mieście. Kiedy się jest w trasie, a to znaczy koncert - hotel - samochód - restauracja - to takie kilka godzin w jesiennym słońcu jest zbawieniem.

Za chwile występ, już zbiera się publiczność. W garderobie Domu Polskiego SPK wita mnie owinięta w szary sweter, miła, ciepła kobieta. Jest bez makijażu, ma ładne rysy twarzy, dobre oczy, łagodny uśmiech, emanuje z niej skupianie, wyciszenie... Jest skromna, zero egzaltacji czy innego oszustwa na pokaz. Halina Frąckowiak nie ma w sobie nic z gwiazdy, nie gra, nie prowokuje... Nie musi, świetnie wyglądać, ma spokój w duszy, zna siebie, kocha siebie, i kocha nas - swoją wierną publiczność.


TN - Czy państwo mieli okazję zobaczyć troszeczkę Ottawę?

Halina Frąckowiak - Ależ oczywiście. Zwiedzaliśmy jak najbardziej, było bardzo pięknie, zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, obejrzeliśmy ciekawe miejsca. To nawet właściwie rzadko się zdarza, żeby mieć aż tyle czasu, ile my mięliśmy tutaj.

TN - Choć Internet, TV Polonia to nieprzerwanie jesteście dla nas państwo, takim pomostem łączącym z Polską.

HF - Zawsze jest to miłe spotkanie się z publicznością, która wiadomo, że jest spragniona artystów z Polski i cieszy się z naszego przyjazdu ogromnie. Ja mam tym razem dodatkową przyjemność, jeżeli nie pierwszorzędną, że występuje tutaj w towarzystwie znamienitych panów, i to jest dla mnie wielka frajda. Bo rzeczywiście słucham tych tekstów namiętnie... i pękam ze śmiechu.

TN - No, ale Oni się tylko wygłupiają... Można by nawet sądzić, łatwy chleb.

HF - Co znaczy się wygłupiają? Oni wiele mądrości w tym zawierają. To jest taka umiejętność precyzowania myśli z poczuciem humoru. Oczywiście to jest wielki dar.

TN - Wiem, mój światopogląd kształtował Marcin Wolski i jego radiowe programy. To był oddech w czasach bez tlenu. Dzięki niemu, bo cenzor na Mysiej czuwał, nauczyłam się czytać między - wierszami. Socjotechnika, czyli sztuka manipulacji, jaką stosują dziś media, nie wyprowadzi mnie w pole, mam "magisterkę z czujności". Cudnie to było widać przy wyborach prezydenckich! Skoro jesteśmy przy polityce... to nie sposób nie zapytać. Przez wiele lat związana była pani z Józefem Szaniawskim, ojcem pani syna Filipa, dziennikarzem, opozycjonistą, konspiracyjnym pracownikiem Wolnej Europy, ostatnim więźniem PRL-u, autorem książki "Samotna misja - pułkownik Kukliński i zimna wojna".

HF - O mężczyznach to raczej nie rozmawiajmy...

TN - Oczywiście. Ja tylko chciałam zapytać, czy IV Rzeczpospolita, to będzie ten kraj, który może być krajem szczęśliwym dla Filipa. Przecież o taką wolną Polskę walczył i był skazany przez sąd wojskowy na 10 lat więzienia jego ojciec.

HF - Nie chciałabym mówić za nikogo, ani za Józefa, czyli tatę Filipa, ani za Filipa. Myślę, że generalnie wszyscy jakoś jesteśmy z nadzieją, wiarą, i cały czas to się rozwija, te zmiany następują. Nawet, jeśli i w takim bólu często, i konfliktowe, i kontrowersyjne jakoś tam się posuwamy do przodu. I my, matki mamy zawsze tą wiarę, że dla naszych dzieci to będzie lepsza Polska. Ale ja nie jestem osobą, która powinna mówić o polityce... Ponieważ, ja nie analizuję tego aż tak. Oczywiście, że biorę udział w wyborach. Uważam, że jest to naturalna powinność każdego Polaka i staram się wybierać taką osobę, która w moim rozumieniu jest tą najwłaściwszą. Ja nie jestem od uzdrawiania tych problemów, bo nie tym się na zajmuje.

TN - Powiedziała pani - "z nadzieją i wiarą" a ja dodam - "wiarą w dobro". Ono zawsze wygrywa. Ponieważ w życiu pani był mężczyzna mocno związany z polityką, więc ta polityka była. Gdy został zasądzony, zaczęły się pani wędrówki do więzień z paczkami. A w domu małe dziecko...

HF - I to jest życie. Trzeba z życia, z wydarzeń dramatycznych, i mniej dramatycznych wyciągać jakieś tam wnioski, nauki, coś widzieć, postrzegać... Zmienić wiele nie możemy.

TN - I tak mówi pani psycholog?

HF - Bo nie możemy dużo zmienić w sensie takich bardzo konkretnych rzeczy. Ja się akurat nie zajmuję polityką, natomiast w sferze psychiki jak najbardziej - poprzez zrozumienie, przez pracę, świadomość możemy bardzo wiele zmienić w sobie. Wszystko możemy zmienić w sobie, na zewnątrz nie zawsze i niewiele.

TN - Po wypadku samochodowym, na który nie miała pani wpływu - strona pasażera - otarła się pani o śmierć. Wypadek był zatrzymaniem, kilkumiesięcznym postojem w życiu, po którym poszła pani inną drogą. Rozpoczyna pani studia na Uniwersytecie Warszawskim - wydział psychologii. Odsuwa się od kariery...

HF - Wcale się nie odsunęłam, równolegle od poniedziałku do piątku chodziłam na uczelnię i byłam pilną studentką, natomiast w soboty i niedziele jeździłam na koncerty. Pracowałam żeby utrzymać rodzinę. Natomiast nigdy nie myślałam, że ja się chcę odsuwać, rezygnować. Nie, i nie dla tego, że wypadek. Akurat ten kierunek - psychologia - był wybrany przeze mnie jak zdałam maturę. Tyle, że ja bardzo wcześnie zaczęłam śpiewać i tak mnie to pochłonęło, miałam z tym tyle zajęć związanych, że nie był to moment, aby iść dalej tą drogą. Wtedy wybrałam muzykę. Byłam, jak mówiono - rozszalałą nastolatką - i to było najważniejsze w tym momencie - śpiewanie. A potem, kiedy przyszedł taki moment, że i Filip się uczył i jak gdyby, chciałam mieć więcej takiego czasu bycia z nim w domu. Wtedy zrozumiałam, że to jest moment, kiedy mogę i ja zrealizować swoje plany. Szukałam potwierdzenia dla świata wewnętrznego, intuicyjnego i czy w tej psychologii, w badaniach empirycznych czy różnych innych dotyczących już nauki, znajdę odpowiedź. Znajdywałam. Do tego się złożyła jeszcze nie tylko psychologia... To jest też mój rodzaj osobowości, poszukiwaczki takiej.

TN - I wykonywana praca piosenkarki, gdzie ciągły kontakt z ludźmi, różnymi ludźmi...

HF - I chęć także by bardziej móc rozumieć syna. Pracę magisterską pisałam z psychologii wychowawczej, czyli jak się mają wybory, priorytety do realizacji, do faktycznej rzeczywistości. Wybory młodych, style życia... Tym się interesowałam najbardziej... oczywiście z racji matki syna. Chciałam więcej wiedzieć o młodych ludziach.

TN - Pracę magisterską obroniła pani śpiewająco. Czy zdobyta wiedza pomogła pani w dalszej drodze...?

HF - Pracowałam przez pól roku jako psycholog z młodzieżą właśnie szkół gimnazjalnych i czy pomogło? Dobry kontakt miałam, dobre relacje - to prawda. Sprawiało mi to dużo przyjemności. Kiedy już pracowałam w zawodzie psychologa, to widziałam już, że tego nie można łączyć z niczym innym. Trzeba się zdecydować - albo dalej będę śpiewała albo rzeczywiście już podejmę taką pracę na zawsze. Praca psychologa wymaga ciągłego dokształcania, nie można pozostać na takiej szkolnej edukacji. Nie było czasu... To są moje dwie wielkie pasje - i trzeba się jednemu poświęcić. Raz jeszcze wybrałam muzykę. Jak będę uroczą staruszką, to może będę przyjmować młodych ludzi na konsultacje?

TN - Ale trzeba się stale uczyć, mądrość lat tu nie wystarczy. Jedna z pani najgłośniejszych piosenek, była "Bądź gotowy dziś do drogi". I ta gotowość do drogi jest niezmiennie w pani...

HF - Mam jeszcze taką jedną piosenkę, która nazywa się "Ide dalej" ona właściwie jest dla mnie taką myślą przewodnią od bardzo wielu lat, od lat siedemdziesiątych. Miałam ją jako tytuł płyty, dwa tytuły programów telewizyjnych, recitali... I teraz moją nową płytę, którą nagrałam również zaczynam od takiego kawałeczka "Idę dalej" a potem jest kolejna piosenka "Wiem, dokąd idę".

TN - No to słowo o tej drodze. Lata 70 - lata sukcesów, lata sławy. Czerwono-Czarni, ABC, trochę jazzu...

HF - Czerwono-Czarni to nie był zespól, z którym pracowałam, za ich sprawą odbył się Festiwal Młodych Talentów w Szczecinie, gdzie zaistniałam.

TN - I została tam pani laureatką, a właściwie weszła pani do "Złotej Dziesiątki" talentów - Krzysztof Klenczon, Zdzisława Sosnicka, Czesław Niemen. Wyróżniała się pani z przeciętności, miała swój styl ubierania. Sławna "zbroja" projektu Barbary Hoff, którą spłoszyła pani realizatorów opolskiego festiwalu, a ucieszyła publiczność i dziennikarzy, do dziś jest pamiętana.

HF - Opole to był wspaniały festiwal, ponieważ był taki... świąteczny. Takim zespołem rzeczywiście najważniejszym w mojej drodze to był zespól ABC Andrzeja Nebeskiego. A najważniejszy od strony artystycznej dla mnie i tego, co ja czuję, to SBB i Józef Skrzek. Oczywiście Jarek Kukulski, to był też taki okres piosenek - przebojów, które towarzyszą mi do dzisiaj. No i ostatni okres to moja współpraca a Adamem Sztabą (http://www.sztaba.pl), który jest producentem muzycznym mojej najnowszej płyty - "Przystanek bez drogowskazu - garaże gwiazd".

TN - Czyli znowu temat "drogi".

HF - No właśnie, doszłam do przystanku bez drogowskazu. To jest ten punkt, do którego doszłam.

TN - Niech nam pani coś więcej powie o tej płycie...

HF - Twórcami utworów są najczęściej młodzi muzycy. Michał Dąbrówka, perkusista i świetny kompozytor napisał dla mnie dwie piosenki. Po raz pierwszy zaśpiewałam teksty Andrzeja Poniedzielskiego i bardzo sobie to cenię, ponieważ rzeczywiście poza jego wrażliwością i taką bardzo specyficzną poetyką, ma niezwykłą zdolność pisania do muzyki. Tekst napisany pasuje dokładnie do muzyki, jest śpiewny... Ma taki talent, nie każdy autor to posiada. Są też piosenki twórców, z którymi pracowałam już wcześniej. Marek Stefankiewicz napisał dwa utwory, oraz Janusz Kondratowicz jeden tekst. Co jest jakieś takie niezwykle dla tej płyty, ja mówię, że to jest taka płyta złożona z moich cegiełek miłości. To, że znajdą się na niej dwa utwory - jeden to kompozycja Józka Skrzeka, drugi muzyczna kompozycja wspólna moja z Józkiem Skrzekiem. Jeden to jest utwór psalm - "Wołanie moje" dedykowane Ojcu Świętemu, kiedy był z pielgrzymką w 2002 roku w Polsce. Potem ten utwór wykonałam w Watykanie w auli Pawła VI przed Ojcem Świętym. A ten drugi utwór jest bardziej dla serca ważny, czy dla duszy, ponieważ jest to wiersz Karola Wojtyły "Pieśń o słońcu niewyczerpanym" - fragment trzynasty, który na tej płycie zaśpiewałam razem z moim synem. A jak powiedziałam, kompozycja wspólna Józka Skrzeka ze mną... A Józek Skrzek z kolei ojciec chrzestny... Stąd to wszystko tak pięknie się poukładało w całość.
Jest to płyta na pewno nowoczesna, ale również tradycyjna z wykorzystaniem orkiestry symfonicznej, smyków... Ale też z bardzo nowoczesnymi aranżacjami. Widzę, że mam na niej bardzo mądre teksty, bardzo precyzyjnie przeze mnie dobierane przez wiele lat.
Nagranie skończyłam na początku listopada, a nagrywałam od lutego. Płyta ukaże się na rynku w roku 2006.


TN - To ładne, co pan mówi, taka trochę "rodzinna płyta" o drodze przebytej... Czy syn zdradza zamiłowanie od muzyki?

HF - Zamiłowanie na pewno tak, zresztą chodził do podstawowej szkoły muzycznej... Potem uległam wypadkowi i to zaważyło na Filipie. Przerwał szkolę muzyczną, bo to się wiązało i z ćwiczeniami i z pracą codzienną... Taki mały chłopiec to nie bardzo ma ochotę pracować... Potem trenował pięciobój nowoczesny, był w szkole z zajęciami pływania... Tak, że bardziej sportowo. Ostatecznie ukończył stosunki międzynarodowe w Colegium Civitus przy Polskiej Akademii Nauk. I jakby w tą stronę jego zainteresowani poszły. Natomiast jest bardzo muzykalny, pierwszą taką krótką edukację dała na pewno szkoła muzyczna. Filip lubi muzykę, chodzi na koncerty... Ponieważ ma rzeczywiście słuch i bardzo ładny glos, a przy tym jest moim synem, więc chciałam, żeby ze mną zaśpiewał razem.

TN - Muzyka łagodzi obyczaje a przy tych stosunkach międzynarodowych to jak znalazł.
Pani Halino, dziękuję za rozmowę. Mam nadzieje i wiarę głęboką, że ten "przystanek bez drogowskazu", jest tym dobrym dla pani miejscem.

Jolanta Nadzieja Szaniawska
[ Wywiad nieautoryzowany ]

top