Ż Y C I E    P O L O N I I




Pomost medialny i kulturalny nad Atlantykiem
[ Stanisław Kielar ]

Ambasada Polska w Ottawie, tak jak każda instytucja państwowa, ma precyzyjnie określoną strukturę organizacyjną oraz szczegółowy podział obowiązków dla wszystkich pracowników. Przekraczając progi budynku Ambasady zazwyczaj nie zastanawiamy się czym zajmują się poszczególne wydziały. Owszem, słuchamy przemówień ambasadora z okazji obchodów świąt narodowych, podziwiamy wojskową sylwetkę attache obrony, odpowiadamy uśmiechem na uśmiech radcy i... na tym zazwyczaj kończą się nasze kontakty. W poprzednich wydaniach "Transatlantyku Nadziei" przybliżyliśmy niektóre postaci z dyplomacji polskiej w Kanadzie ( Polski Pułkownik na Kanadyjskiej Ziemi, Misja Ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej w Kanadzie dr Piotra Ogrodzińskiego, Tajemnicze słowa "Charge d'Affaires", Uśmiech Pani Konsul ) Dziś - państwo Sylwia i Rafał Domisiewicz, specjaliści od sprawy kultury i kontaktów z mediami.

Stanisław Kielar TN - Przede wszystkim chciałbym serdecznie podziękować, że pomimo nawału obowiązków znaleźliście Państwo czas na dzisiejsze spotkanie. Muszę przyznać, że do tej pory nie zdarzyło mi się rozmawiać na raz z dwoma pracownikami Ambasady, których łączy i miejsce pracy i... węzeł małżeński! Ponieważ panie mają pierwszeństwo, więc najpierw oddajmy głos pani Sylwii Domisiewicz. Jaki jest Pani oficjalny tytuł i co się z nim łączy?

Sylwia Domisiewicz - Jestem trzecim sekretarzem do spraw prasy i protokołu. Odpowiadam za oprawę protokolarną wizyt polskich delegacji państwowych z udziałem takich osobistości jak np. prezydent, ministrowie, czy członkowie parlamentu. Informuje tutejszy protokół o planowanym składzie i terminie przyjazdu, potrzebach logistycznych, koordynuję między stroną polską i kanadyjską przygotowanie programu spotkań.
Planuję harmonogram wizyty od momentu przylotu samolotu aż do chwili, kiedy zniknie on za horyzontem. Zajmuję się także akredytacją polskich pracowników w przedstawicielstwach dyplomatycznych i konsularnych RP na terenie Kanady. Jeżeli chodzi o prasę to przede wszystkim monitoruję codziennie wszystkie media, zwłaszcza dzienniki i periodyki kanadyjskie wyszukując w nich artykułów o ważnej z punktu widzenia polskich interesów tematyce, w szczególności bezpośrednio dotyczących Polski. Redaguję i posyłam do kraju tak zwane "clarisy prasowe" zawierające analizę podawanych przez media kanadyjskie informacji. Moim ważnym obowiązkiem jest także reagowanie na artykuły nieprawdziwe lub godzące w dobre imię naszego kraju. Przykładem jest używanie przez prasę bulwersującego zwrotu "polskie obozy koncentracyjne" dla określenia obozów eksterminacji zbudowanych i prowadzonych przez hitlerowców na terenie okupowanej Polski w czasie II Wojny Światowej. W takich sytuacjach podejmuję interwencję u redaktorów naczelnych domagając się umieszczenia sprostowania i wydania instrukcji, aby w przyszłości nie były używane podobne sformułowania. Ponadto przed znaczącymi wydarzeniami w Polsce, jak na przykład wyborami prezydenckimi lub obchodami ważnych świąt, przekazuję do tutejszych mediów informacje na ten temat. Istotne jest w mojej pracy dotarcie do osób piszących o bieżących wydarzeniach, tym samym kształtujących myślenie czytelnika, a zatem utrzymuję bieżące kontakty z dziennikarzami. Poza tym do moich obowiązków należy aktualizowanie strony internetowej ambasady RP w Kanadzie - www.polishembassy.ca Tu mogą Państwo znaleźć wiele interesujących wiadomości, choćby na przykład o nadchodzących wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez naszą placówkę. Zachęcam wszystkich do jej odwiedzania i wpisania się na listę odbiorców informacji o nowościach.

TN - Czy jest to Pani pierwsza praca na tym kontynencie?

Sylwia Domisiewicz - Właściwie nie, bo przed przyjazdem do Kanady pracowałam w Nowym Jorku jako sekretarz polskiej delegacji na Zgromadzenie Ogólne ONZ. Do Ottawy przyjechaliśmy z mężem 23 sierpnia 2005 r. i podjęłam pracę już następnego dnia, przejmując obowiązki od mojego poprzednika.

TN - Jaka była Pani droga, aby zostać Sekretarzem ds. prasy i protokołu?

Sylwia Domisiewicz - Naturalnie by zostać oddelegowanym na placówkę, trzeba być członkiem służby zagranicznej. Aby to osiągnąć należy skończyć studia - w moim przypadku były to stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim oraz dziennikarstwo na tejże uczelni. Potem trzeba przystąpić do egzaminów konkursowych, aby być przyjętym na tak zwaną aplikację dyplomatyczno-konsularną w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Muszę przyznać, że konkurencja jest duża, bo, kiedy starałam się o przyjęcie do resortu na 350 kandydatów ostatecznie zakwalifikowano zaledwie 15 osób. Po ukończeniu kursu trzeba odbyć praktyki w kilku departamentach oraz staż zagranicą. Miałam okazję zdobywać doświadczenie m.in. w Departamencie ds. ONZ, Departamencie Europy oraz w Protokole Dyplomatycznym, gdzie m.in. brałam udział w organizacji wizyty w Polsce prezydenta Rosji, Wladimira Putina.
Szlify zagraniczne zdobywałam natomiast w Genewie i Strasbourgu, a po powrocie ze stażu przez dwa lata pracowałam w Departamencie ds. ONZ, skąd w ramach rotacji wyjechałam do pracy w Ambasadzie Polskiej w Ottawie.

TN - Z Nowego Jorku do Ottawy... to inny, choć też dyplomatyczny, świat. A teraz kolej na Pana Rafała Domisiewicza. Jaki jest zakres Pańskich obowiązków?

Rafał Domisiewicz - Jestem trzecim sekretarzem ds. kultury, promocji i współpracy naukowej. Odpowiadam zatem za propagowanie na terytorium Kanady dorobku polskiej kultury, sztuki i nauki. Do moich obowiązków należy zapoznawanie Kanadyjczyków z nowościami oraz klasyką polskiej kinematografii, malarstwa, teatru, sztuk plastycznych. Staram się przybliżać Kanadyjczykom dzieła polskich kompozytorów. Zajmuje się organizacją koncertów, wystaw, a także wizyt w Kanadzie polskich artystów. Zależy mi na tym, by więzi pomiędzy polskimi i kanadyjskimi muzeami, galeriami sztuki i filharmoniami były jak najbliższe i owocowały wspólnymi projektami.
Z półki naukowej zajmuje się podtrzymywaniem kontaktów międzyuczelnianych, współpracą kanadyjskich i polskich instytutów badawczo-naukowych. Mam za zadanie organizowanie seminariów i konferencji z udziałem naukowców z Polski. Pomagam także zainteresowanym Kanadyjczykom poznać ofertę edukacyjną w Polsce, bowiem coraz więcej uczelni w naszym kraju stara się przyciągnąć w swoje progi studentów z zagranicy. Wreszcie, w ramach bezpośrednich działań na rzecz promocji, przekazuję szkołom, które przygotowują imprezy kulturoznawcze materiały promocyjne o Polsce.

TN - Jest Pan odpowiedzialny za przybliżanie dorobku polskiej kultury kanadyjskim odbiorcom. Ostatnio, w ramach Promocji Filmów Europejskich wyświetlony został w Ottawie film pt. "Warszawa" w reżyserii Dariusza Gajewskiego. http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/dz_warszawa_gajewski Co skłoniło Pana do wybrania tego właśnie filmu?

Rafał Domisiewicz - "Warszawa" jest tłem do pokazania dzisiejszych dylematów Polaków a w szczególności właśnie przybyszów do Warszawy, która wciąż przyciąga ludzi próbujących ziścić marzenia o lepszym życiu. Z filmu wyłania się obraz konfliktów międzypokoleniowych, prób młodych ludzi z definiowaniem swojej własnej tożsamości, poplątanie symboli z przeszłości z ikonami teraźniejszości. Typując film na festiwal myślałem o wyborze takiego, który niesie uniwersalny przekaz. Wydawało mi się, że "Warszawa" będzie czytelna dla kanadyjskich odbiorców, którzy także łakną znalezienia życiowej oazy, poszukują klucza do szczęścia. Co ważne w filmie udało się także "przemycić" coś z historii Polski na przykładzie starszego pana, który symbolizuje pokolenie walczące w Powstaniu Warszawskim i pamiętające grozę wojny. Opinie kanadyjskich widzów po projekcji były bardzo pozytywne. Dodam, że sam film porwał krytyków w Polsce, którzy obsypali film najważniejszymi nagrodami, w tym "Złotymi Lwami" na festiwalu w Gdyni. Ważnym dla mnie powodem wyboru tego filmu był wreszcie fakt, iż jest on przykładem dorobku młodego pokolenia polskich reżyserów, nazywanych potocznie "Pokoleniem 2000". Nie są oni jeszcze szerzej znani za granicą.

TN - Proszę teraz przybliżyć naszym czytelnikom Pana drogę zawodową. Czy jest to pierwsze Pańskie zetknięcie z Kanadą?

Rafał Domisiewicz - Zaskoczę może czytelników TN przyznając, że z Kanadą łączy mnie bardzo wiele. Pod koniec lat 80-tych wyemigrowałem z uciemiężonej komunizmem Polski do Kanady i osiadłem wraz z najbliższą rodziną w Vancouver. Mieszkałem tam przez następnych kilkanaście lat. Po ukończeniu liceum, zdobyłem BA, czyli odpowiednik licencjatu, na wydziałach Historii i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Brytyjskiej Kolumbii. Koncentrowałem się na europeistyce. Nie chciałbym, aby to zabrzmiało nadto patetycznie, ale śledząc z oddali przemiany zachodzące w kraju właściwie od samego początku mojego pobytu w Kanadzie za swój cel obrałem powrót do Ojczyzny i pracę dla niej. Starałem się jakoś pomagać losowi i tak się złożyło, że pod koniec studiów zostałem wytypowany do udziału w programie stażowym w Polsce. Program ten zainicjował ówczesny Minister Spraw Zagranicznych Kanady traktując go jako maleńki wkład Kanady do zbliżenia jej z państwami kandydującymi do członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim. Z satysfakcją wspominam, że dzięki temu wejście Polski do NATO powitałem w Warszawie, pełniąc nieformalną funkcję łącznika Specjalnego Doradcy ds. Europy Środkowej i Wschodniej Sekretarza Generalnego Sojuszu. Musiałem jednak wyjechać do Kanady, aby obronić pracę magisterską z zakresu stosunków międzynarodowych, którą pisałem na Simon Fraser University. Po krótkim okresie doszkalania w obrębie spraw zagranicznych w Ottawie, a następnie już bliżej Polski, bo w Bukareszcie, dopiąłem swojego celu i powróciłem na stale do Polski. Początkowo pracowałem w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego przy Kancelarii Prezydenta, gdzie między innymi zajmowałem się wsparciem Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy. Czułem jednak, że moim powołaniem jest praca w służbie dyplomatycznej, stąd ostatecznie trafiłem do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ostatnie cztery lata przepracowałem w Departamencie Strategii i Planowania Polityki. Jak każdy adept dyplomacji zostałem najpierw skierowany na kurs szkoleniowy. To był w moim życiu najważniejszy moment - tam właśnie spotkałem urocza pannę Sylwie...

Sylwia Domisiewicz - Tak się złożyło, że poznaliśmy się z mężem właśnie na wykładach w MSZ. Później wyjechałam na staż do Genewy, ale nie móc znieść rozłąki mąż dopiął swego i wkrótce dołączył do mnie, pracując w Szwajcarii z ramienia MSZ w międzynarodowym ośrodku naukowo-badawczym. Połączyło nas przeznaczenie i po zaręczynach w Genewie, latem 2004 roku w Warszawie wzięliśmy ślub.

TN -Jakie są Państwa pierwsze wrażenia z pobytu w nowym kraju?

Sylwia Domisiewicz - Pięknem natury kanadyjskiej zachwyciłam się już wcześniej, kiedy już jako narzeczona odwiedziłam rodzinę Rafała w Brytyjskiej Kolumbii. Był to jednak pobyt wakacyjny, podczas gdy obecnie Ottawa stała się moim "nowym domem" na okres czteroletniej rotacji. Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Szczególnie dobrze współpracuje mi się z pracownikami kanadyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którzy są bardzo serdeczni, otwarci i chętni do współpracy. A samo miasto, a szczególnie Wzgórze Parlamentu, jest urocze. Podoba mi się też przemieszanie kultury anglosaskiej, jak i frankofońskiej. Idąc ulicami rzuca się w oczy wielokulturowa mozaika tego społeczeństwa. Ja - dodaje pan Rafał - znam Kanadę z mojego poprzedniego pobytu w Vancouver, w którym bardzo silne są wpływy azjatyckie. Ottawa jest innym miastem - może mniej malowniczo położonym, ale za to spokojniejszym i z silnym oddziaływaniem pierwiastka frankofońskiego.

TN - Czy mieliście okazje zapoznać się z życiem Polonii ottawskiej?

Sylwia Domisiewicz - Jesteśmy oboje miło zaskoczeni tak serdecznym przyjęciem, jakie nas tu spotkało wśród Polonii. Już w tak krótkim czasie poznaliśmy wielu wspaniałych i życzliwych nam ludzi. Szczególnie wzruszające i napawające dumą są spotkania w "Domu Polskim SPK " z działaczami polonijnymi, którzy przed laty walczyli o wolność Polski a teraz dbają o Jej dobre imię. Z tego, co mieliśmy okazję zaobserwować, to miejscowa Polonia prowadzi urozmaicone życie, jest aktywna i proponuje ciekawą ofertę kulturalną. Podziwiamy osoby, które wykazują chęć bezinteresownego działania na rzecz polskiej kultury. Jest to szczególnie ważne - dodaje Pan Rafał - gdyż młodym pokoleniom należy wszczepiać dumę ze swojego pochodzenia, pokazywać, jak ubogacające i wyjątkowe jest ich dziedzictwo narodowe.

TN - Na zakończenie czy można zapytać o plany na najbliższą, a może także i na dalszą przyszłość?

Rafał Domisiewicz - Chciałbym, aby Polska była obecna na mapie kulturalno-naukowej Ottawy. Zależy mi na jak najlepszym w tym celu spożytkowaniu odbywających się tutaj festiwali muzycznych, czy literackich. Oprócz eksponowania najnowszych osiągnięć polskich twórców i naukowców, a więc pokazywania Polski jako kraju, który ciągle się modernizuje chciałbym równocześnie dużo uwagi poświęcić pamięci historycznej. Nie można zrozumieć bowiem wyborów, jakie nasz kraj podejmuje w swojej polityce zagranicznej bez znajomości naszych doświadczeń z przeszłości. Chciałbym w związku z tym podkreślić ogromny wkład Polaków w pokonanie hitleryzmu, choćby na przykładzie złamania niemieckich szyfrów przez polskich kryptologów. Ich wkład w sukcesie, któremu na imię Enigma, pozostaje niedoceniany. Podobnie pokazać ludzi, którzy ryzykowali życie ratując Żydów podczas II Wojny Światowej i obalać przy tym istniejące na temat stosunków polsko-żydowskich mity.
Oprócz tych ambitnych planów zawodowych - dodaje pani Sylwia - chcielibyśmy bliżej poznać ten ogromny kraj i ludzi tu zamieszkujących. Zamierzamy w miarę możliwości dużo podróżować i poznawać uroki Kanady. Już mieliśmy okazje zwiedzić Montreal, który swą atmosferą przypominał nam trochę Europę, podziwialiśmy także metropolię torontońską. W drodze do Toronto zatrzymaliśmy się w pięknym Kingston, które, jakże kontrastuje z Toronto, przypominając o przeszłości tego kraju.

TN - To tylko maleńki skrawek tego ogromnego kraju. I nie wątpię, że będziecie mieli Państwo jeszcze wiele do zobaczenia.

W imieniu redakcji TN dziękuję Państwu za ciekawą rozmowę i życzę spełnienia wszystkich planów tak na niwie osobistej jak i zawodowej.

[ Stanisław Kielar ]


top